Sunday, 31 August 2014

Back to school survival tips

Jako że powrót do szkoły dla większości z nas nie wiąże się z niczym przyjemnym, dziś mam dla Was 10 porad, które powinny ułatwić Wam nie tylko przeżycie roku szkolnego, ale też uczynienie go całkiem miłym okresem roku (o ile to faktycznie da się zrobić). Porady te przedstawiłam niedawno w formie filmiku, ale uznałam że nie zaszkodzi podzielić się nimi jeszcze z Wami, moimi Czytelnikami zawsze mającymi specjalne miejsce w moim sercu xx.

1. Nie przejmuj się tym, co mówią inni.
Nie wszystkich określam mianem innych, oczywiście. Czasem warto posłuchać głosu starszej siostry czy przyjaciółki, ale nie pozwólcie określać ludziom ze szkoły, jak ma wyglądać Wasze życie. Jestem pewna, że u każdej z Was znajdą się tacy, którzy gdyby mogli, zaplanowaliby Wam życie. Ale czy ten plan by Wam się podobał? To WY macie nad nim kontrolę i możecie zrobić z nim co chcecie. Gimnazjum to 3 lata, liceum też. Nie pozwólcie, by opinie osób które nawet Was do końca nie znają, zmarnowały szanse, które mogłyby procentować jeszcze przez wiele lat później.

Friday, 29 August 2014

Motivational Friday #1

Trochę motywacji nigdy nie zaszkodzi. Od dziś na blogu nowa seria Motivational Friday, gdzie wstawiać będę po kilka motywujących cytatów. Wszystkie cytaty pochodzą z tumblr'a lub w niewielkim procencie z innych stron internetowych. Enjoy! :)

A little bit of motivation has never done any harm, so starting from today I'm launching a brand new series on my blog - Motivational Friday. I'll be posting some inspirational quotes here. All the quotes are either from Tumblr or (in a small percentage) other websites. Enjoy!


Tuesday, 26 August 2014

26/08




Czasem mam ochotę ją zabić.
Tęsknota, która ma tyle sensu co słońce w środku stycznia. Ba, jest nawet jeszcze mniej pożyteczna. I o ile mniej zrozumiała.
Bo jak można tęsknić za tym, czego się nie widziało, o czym się nie słyszało i nigdy nie mówiło. Jak można tęsknić za widokiem, którego nigdy nie było nam dane ujrzeć. Jak można tęsknić za zapachem, który nigdy nie podrażnił naszego węchu. To jakby próbować złapać w garść powietrze. Co? Jak Wygląda? Jak smakuje? Nie potrafię pokazać. Ale wiem, że chcę. Może to bańka z wyobraźni. Może.
A może to tęsknota, którą ma w sobie każdy z nas, jednak tak już się do niej przyzwyczailiśmy, że wyblakła, Wtopiła się w nas. I nie próbujemy kwestionować jej istnienia.
Tak jak słońca w styczniu.

Sometimes I really want to kill it.
The longing, which has as much of a sense as sunshine in the middle of January. Ha, it's even more useless. And how much more ridiculous.
Because how can one miss what he's never seen or hear or talk about. How can one miss the view, which he's never been given to see. How can one miss the scent, which has never irritated his smell. It's like you tried to catch the air. What? How does it look like? How does it taste like? I can't express. But I know I desire. Maybe it's a soap bubble of imagination. Maybe.
And maybe it's a longing, that every single one of us keeps inside, but we are so used to to it, that it ran out. Merged into us. And we don't even begin to question its existence.
Just like the existence of sunshine in the middle of January.




Friday, 15 August 2014

15/08


Zastanawiałyście się kiedyś, czy larwa po wykluciu się (??) (dobrze, że nie biorę biologii w tym roku) myśli intensywnie nad tym, jakim motylem chce być, czy po prostu cieszy się możliwością przemiany?

Mam 17 lat. Ludzie wymagają ode mnie wiedzy, jak wysoka będzie moja emerytura. Może nie dosłownie, ale jednak. Wybierz profil w liceum. Kierunek studiów. Pracę. Po drodze, fajnie by było jeszcze zdecydować czy chcesz codziennie budzić się z uśmiechem na ustach, by z tym samym uśmiechem kończyć pracę i z dokładnie tym samym uśmiechem ustawiać się w biedronkowej kolejce po cztery bułki, litr wody i pomidora, wiedząc, że tylko na to Cię stać na kolację. Czy może wolisz budzić się w oblepiającym Cię jak kokon uczuciu nienawiści? Kokonie, z którego nigdy się nie wydostaniesz. W którym idziesz do pracy, wracasz i w tym kokonie wydajesz kupę pieniędzy, których istnienie tylko denerwuje Cię jeszcze bardziej, bo przypomina Ci, że to przez ściganie ich zostałeś uwięziony w swojej własnej nienawiści. W skrócie: musisz wybrać, czy chcesz być ascetą kochającym swoją pracę, czy żyć jak Królowa Elżbieta, jednocześnie nienawidząc swojego zawodu. Formę świadczeń emerytalnych też już możesz wybrać. I w sumie miejsce na cmentarzu też, tak na wszelki wypadek.

Kiedyś, w bardzo mądrym filmie usłyszałam sentencję "droga jest domem". I od tamtej chwili nie było dnia, żebym nie starała się tego przełożyć na wszystkie płaszczyzny życia. To, że podróż i wszystkie jego środki są dla mnie prawdziwym domem, odkryłam już dawno. Ale dziś przyszło mi na myśl coś innego. Co, jeśli to DROGA faktycznie jest domem. Droga. Ścieżka. Upływający czas. Nie cel, który chcemy osiągnąć. Nie zawód, który chcemy zdobyć, czy status materialny, który chcemy posiadać. Co, jeśli tą zabawną częścią życia jest właśnie proces zdobywania, osiągania, zmagania się z trudnościami. Proces motywacji samego siebie. Proces stawania się tym, kim się jest. Proces dojrzewania, mimo ciągłego pozostawania pięciolatkiem, pytającym rodziców dlaczego larwy zamieniają się w motyle. Proces dawania sobie odpowiedzi, JAK larwy zamieniają się w motyle. Jaki mają do tego stosunek.
 I czy to, że w końcu zamienią się w piękne, barwne istoty, jest w tym wszystkim najważniejsze.



Monday, 28 July 2014

28/07/2014


Czasami zapominamy o tym, że bariery naszego postrzegania innych ograniczają nie ich, ale nas samych.

Sometimes we forget, that boundries of how we perceive others limit no one, but ourselves.

// I've changed my instagram&twitter username, you can find me on both as @AlicjaPapaj
// Zmieniłam nazwę na instagramie i twitterze, teraz możecie mnie znaleźć na obu jako @AlicjaPapaj


Sunday, 13 July 2014

Why do people get summertime sadness


Panna Del Rey już jakiś czas temu wszystkim nam w pewien sposób zaprezentowała aspekt wakacyjnej melancholii. Dziś chciałabym spojrzeć na to trochę szerzej. Skąd ona się bierze? Sądzę, że wywołujemy ją my sami, a może widmo przeszłych nas. Nas, karcących samych siebie za to, że zamiast pływać w morzu, wspinać się na drzewa czy wdychać zapach świeżo skoszonej trawy, jedyne w czym pływamy to kartony po pizzy, wspinamy się na kanapę i wdychamy odpaloną z wielkim wysiłkiem świeczkę o leśnym zapachu, bo jesteśmy zbyt leniwi żeby naprawdę ruszyć tyłek i wybrać się do lasu. Jesteśmy na siebie źli, bo w naszych oczach inaczej wyglądało to wszystko jeszcze parę tygodni temu. Ale nie chodzi tylko o to, że się zawiedliśmy na sobie. Boimy się. Boimy się siebie samych za jakiś czas, jedną nogą na szkolnych schodach, patrzących wstecz i z rozżaleniem stwierdzających, że mogliśmy jednak od czasu do czasu zamienić kartony po pizzy na trochę bardziej pierwotne otoczenie drzew. W tym momencie, właśnie teraz, trzeba kazać zamknąć się zarówno przeszłej i przyszłej sobie. Zamknąć oczy i wziąć głęboki wdech. Uświadomić sobie, że gdy ponownie otworzymy oczy, jedyne co nas otacza i co mamy w dłoni to Dziś. I możemy je tworzyć jakkolwiek chcemy. Warto posłuchać od czasu do czasu wakacyjnych żalów Panny Del Rey, ale tylko po to, by przynajmniej zdmuchnąć tą absurdalną świeczkę o zapachu leśnym.

Przy okazji zapraszam Was na mojego instagrama: @alicedorothyhope ( http://instagram.com/alicedorothyhope/ )
__________________________________________________________________________

Miss Del Rey has already presented us some time ago all the 'summertime sadness' thing. Today I would like to look at it a bit wider. Where does it come from? I believe, we are the ones who cause it. Or maybe it's the ghost of past us. Us, rebuking ourselves for the fact, that instead of swimming in the sea, climbing trees or breathing in the scent of freshly mown grass, the only thing we swim in are empty pizza boxes, we climb the couch and we breathe in the forest scent of a ... candle, because we are too lazy to actually move our bottom and go to the woods. We are mad at ourselves, because we saw everything differently just a few weeks ago. But it's not only disappointment making us feel uncomfortable. We're afraid. Afraid of ourselves in some time, one leg standing on school's stairs, looking back and longingly admitting, that from time to time we could have changed pizza boxes for a little bit more initial surrounding of trees. This moment, right now, we need to tell to shut up to both past and future us. Close eyes and take a deep breath. Realize, that when we open up our eyes again, the only thing that surrounds us and the only thing we have in hands is Today. And we can create it however we want to. Sometimes it's nice to listen Miss Del Rey's grievances, but just to at least blow out this ridiculous forest scented candle.

Kinda off topic, here's my instagram profile if you haven't followed yet: @alicedorothyhope ( http://instagram.com/alicedorothyhope/ )


Saturday, 5 July 2014

Live




Są wakacje. Spędźcie 40 sekund przeglądając zdjęcia do tego posta, jeśli jesteście szybcy to zmieśćcie w tym czasie jeszcze komentarz. Potem wyjdźcie na zewnątrz i wróćcie najpóźniej jak się da. Żyjcie.

It's vacations. Spend 40 seconds scrolling through pictures this post contains, if you're fast maybe you will also manage to write a short comment. Then go outside and come back as late as you possibly can. Live.